czwartek, 24 stycznia 2013

Prolog.

Ja Isabella. Budzę się rano. Strasznie zmęczona nic mi się nie chcę, ale cóż. Trzeba wstać. Ubrałam kapcie i zeszłam na dół. Mama, tata i moje rodzeństwo jedli śniadanie.
-I jak wyspałaś się śpiochu? - spytała mama.
-Tak nawet.
Podeszłam do stołu odsunęłam krzesło i usiadłam żeby coś zjeść. Kiedy skończyłam podziękowałam i pobiegłam na górę. Postanowiłam, że pora się ubrać.
Nałożyłam na siebie krótkie lekko dziurawe spodenki, białą bluzkę na ramkach, ciemny niebieski sweter oraz torebkę:

Pomyślałam, że pójdę się przejść. Ubrałam buty i wyszłam. Kiedy tak sobie szłam postanowiłam, ze wejdę kupić sobie kawę. Wyszłam ze sklepu. Przechadzałam się ulicami Londynu kiedy nagle ktoś na mnie wpadł i rozlał na mój sweter cały napój.
-Co ty zrobiłeś!? Mój sweter jest cały w kawie!
-Ja.. ja.. przepraszam. Odkupie Ci go.
-Nie trzeba. - powiedziałam z zażenowaniem.
Odeszłam. Miałam zamiar wrócić do domu, ale ten chłopak nie dawał mi spokoju. Szedł za mną, przepraszał i mówił, że on z chęcią odkupi ubranie. W końcu zapytał.
-Jak masz na imię?
-Isabella.
-Hmmm .. Ładne imię. Ja Zayn. Dasz może zaprosić się na kawę?
-No okej.
Poszliśmy do tego miejsca gdzie ja kupiłam swoją. Zayn pamiętał jaką miałam wtedy i kupił taka samą. Uśmiechnęłam się do niego. On odwzajemnił uśmiech. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Uznaliśmy, że wyjdziemy i będziemy kawę pić po drodze. Wtedy przyjrzałam mu się bliżej i wszystko sobie powoli przemyślałam. Aż nagle uświadomiłam sobie, że to Zayn Malik. Przed wyjściem z domu zapomniałam założyć soczewek więc nie widziałam do końca. Wolałam mu tego nie mówić.Szliśmy w ciszy jeszcze przez chwilę kiedy w końcu zapytałam.
-Zayn? Możemy wstąpić do mojego domu? Nie czuję się w tym w całym kawie swetrze.
-Pewnie, że możemy.
Doszliśmy. Otworzyłam drzwi. Nikogo nie było w domu, bo tata w pracy, a mama z rodzeństwem pewnie w sklepie.
Poszliśmy do mojego pokoju. Otworzyłam szafę. Zastanawiałam się w co ubrać. Aż  w końcu wybrałam:



Poszłam do łazienki się przebrać, a Zayn w tym czasie siedział na kanapie w moim pokoju. Kiedy już się przebrałam weszłam do pokoju.
-Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
Postanowiliśmy zostać w domu. Biliśmy się na poduszki, oglądaliśmy film, próbowaliśmy coś ugotować, ale nam się nie udało. I tak właśnie minął nam cały dzień. Nawet nie zauważyliśmy, ze mama z rodzeństwem wróciła. Byliśmy tak strasznie zajęci sobą. I tak minął nam cały dzień.
Godzina 20:00
-Wiesz.. Isabel ja muszę już lecieć.
-Poczekaj! Może wymieńmy się numerami telefonu?
-Okej.
...
-No to papa!
-Na razie!
Poszłam do pokoju otworzyłam laptopa na godzinkę. Potem zjadłam kolacje i poszłam spać.
__________________________________________________
Piszcie czy Wam się podoba ;3
Do następnego! ;*


5 komentarzy:

  1. Ogólnie to fajnie sie zaczyna.
    Mam tylko jedną uwagę to wszystko toczy się za szybko.
    Ale ogólnie jest dobrze.

    PS.Zapraszam do mnie http://never-be-perfectly.blogspot.nl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej, kochana!!!! Super piszesz imaginy!!! Love ya!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, gdybyś wiedziała jak bardzo nie wiesz, co piszesz - to przeczytaj najpierw, że to opowiadanie, a nie imagin.. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Początek bardzo mi się podoba. ; )
    Czekam na więcej.
    Podoba mi się pomysł ze wstawianiem zdjęć danego stroju bohaterki.

    Zapraszam do mnie:
    http://completely-different-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń